PRZYSTANEK MRUCZKOWO - Bezpieczna
przystań dla uratowanych kotów
PRZYSTANEK
MRUCZKOWO - Bezpieczna przystań
dla uratowanych kotów
Miejsce, w którym mruczki odzyskują spokój, zaufanie i dom. Ratujemy, leczymy, edukujemy i wspieramy tych, którzy opiekują się bezdomnymi zwierzętami.
Nasza historia — od wrażliwych serc do fundacji
Każdy z nas pamięta momenty, kiedy jako dzieci nie potrafiliśmy przejść obojętnie obok cierpienia zwierząt. Później — już jako dorośli — pomagaliśmy w schroniskach i prowadziliśmy domy tymczasowe. Z czasem zrozumieliśmy jednak, że działając osobno, wciąż robimy zbyt mało. Dlatego w 2017 roku powstała fundacja, by ratować, leczyć i pomagać mądrze — z planem, odpowiedzialnością i edukacją.
O FUNDACJI
Każdy z nas jest inny, ale każdy z nas nosi w sobie te same wspomnienia z dzieciństwa- momenty, w których nasze bardzo wrażliwe serca nie mogły znieść cierpienia zwierząt. Jako dzieci pomagaliśmy im, jak tylko potrafiliśmy, spotykając się najczęściej z brakiem zrozumienia ze strony innych.
Jako dorośli nadal nieśliśmy pomoc- w schroniskach, jako domy tymczasowe. Robiliśmy to samo, jednak każdy działał indywidualnie.
W miarę upływu czasu, nasze prywatne działania zaczęły wydawać się niewystarczające. Widok zwierząt cierpiących w schroniskach, gdzie warunki były tragiczne uświadomiły nam, że musimy zrobić coś więcej. Coś, co pozwoliłoby nam działać lepiej, więcej i przede wszystkim POMAGAĆ MĄDRZE.
Czytaj więcej
Takim sposobem w 2017 powstała nasza fundacja. Po to, by nie tylko ratować, ale również edukować i zmieniać podejście ludzi do zwierząt.
Miasto wynajęło nam lokal, który znajdował się w piwnicy bloku. Byliśmy przeszczęśliwi, bo przecież nie jest tak łatwo wynająć pomieszczenie, w którym mają przebywać koty. Nasz entuzjazm nie trwał zbyt długo. Szczęście przerodziło się w lęk. Staliśmy się obiektem ataków sąsiadów a wyzwiska stały się naszą codziennością. Każde pukanie do drzwi wywoływało w nas lęk. Kiedy mieszkańcy zobaczyli, że jesteśmy zdeterminowani, bo dla nas niesienie pomocy było ważniejsze niż poczucie strachu, zaczęli pisać na nas skargi. Mieliśmy wiele kontroli sanepidu i zarządcy budynku. Każda złożona skarga była „tylko” pomówieniem.
Sąsiedzi nie odpuszczali. Pewnego dnia zamykałam drzwi główne od piwnic. Do klatki weszła starsza Pani z wnukiem. Stojąc obok mnie, rzuciła do niego „patrz, to te śmierdziele”- te słowa do dziś dźwięczą w moich uszach. Ale prawdziwe piekło miało dopiero nadejść.
Przyszedł taki dzień, że na chwilę nasz świat się zatrzymał. Kiedy weszliśmy do lokalu, zobaczyliśmy, że kraty w naszych oknach zostały wycięte a siatka zabezpieczająca koty przed wyjściem- uszkodzona. Koty niczego nieświadome wyszły z lokalu i nie mogły z powrotem wejść. Siedziały przerażone, nie wiedząc co się dzieje. Zwierzaki, które ratowaliśmy zostały narażone na ogromne niebezpieczeństwo. Powiedzieliśmy sobie DOŚĆ! W dużych emocjach, determinacji założyliśmy zbiórkę. Na lokal. By być niezależnym, czuć się bezpiecznie i nie żyć już w lęku. UDAŁO SIĘ!
Kosztem rodziny, nieprzespanych nocy, wolnego czasu, ale dziś nie żałujemy ani jednej minuty. Koty mają swoje miejsce, z którego nikt już nigdy ich nie wygoni. Dostosowaliśmy go pod naszych podopiecznych. Pomieszczenia wymagały remontu. Na zdjęciach możecie zobaczyć jak było i jak jest teraz.
Przed
Po
Mimo, że oficjalnie działamy już osiem lat, nadal mamy poczucie, że robimy niewystarczająco dużo. Czujemy tak, bo często odbijamy się od ścian. Najbardziej boimy się sytuacji, w których ratujemy kolejnego kota a test na białaczkę wyjdzie dodatni. Dla większości kotów białaczka oznacza wyrok śmierci. Nie musi mieć oznak choroby. Białaczka nie musi być aktywna. Kot może czuć się bardzo dobrze a skazuje się go na eutanazję. Tylko dlatego, że nie ma miejsca dla takich kotów a one muszą być izolowane.
W 2023 roku pierwszy raz, nieśmiało, pomyśleliśmy o stworzeniu przestrzeni dla nich. Przecież już raz nam się udało! Bardzo malutkimi krokami zmierzamy ku celowi.
Kot z PLUSEM + to nasz kolejny cel. Jeśli chciałbyś się dowiedzieć więcej na temat tego projektu- wejdź w zakładkę Kot z plusem +
PRZYSTANEK MRUCZKOWO
Przystanek Mruczkowo, bo tak nazywamy lokal, w którym przebywają uratowane koty, stało się prawdziwym schronieniem dla tych, które przeszyły przez dramatyczne doświadczenia.
To miejsce, w którym mają czuć się jak w domu i odzyskać poczucie bezpieczeństwa.
Nasi podopieczni mają przestrzeń do zabaw, wypoczynku i wiele kryjówek, w których mogą się schować, gdy poczują się niepewnie.
Mruczkowo to kameralne miejsce, stworzone z myślą o zapewnieniu komfortu i odpowiedniej opieki naszym podopiecznym. Pomagamy mądrze i wiemy, że spokój i indywidualne podejście do zwierząt ma tu kluczowe znaczenie. Ułatwia to socjalizację i budowanie zaufania zarówno między kotami jak i opiekunami. Stawiamy na jakość a nie ilość.
Czytaj więcej
Lokal jest wyposażony w kamery, dzięki czemu możemy również obserwować naszych podopiecznych, kiedy nas nie ma. Widzimy, jak z każdym dniem ich pewność siebie rośnie a rany zaczynają się goić. To niewiarygodne, jak szybko potrafią się zaadoptować, gdy czują miłość i troskę.
Jesteśmy dla tych, które przez swoje problemy są skazywane na eutanazję. Dlaczego? Bo koszty diagnozowania i leczenia są wysokie a przecież to TYLKO kot. Dla innych to jeden z wielu bezdomniaków. Dla nas jest tym jednym, jedynym, wyjątkowym
Koty niepełnosprawne, ze złamaniami, neurologiczne, z niedoborem odporności, białaczką, alergiami pokarmowymi to wyzwanie, ale my się ich podejmujemy. Robimy to dla nich!
Dlaczego?
Bo byśmy nie mogli żyć z myślą, że nie spróbowaliśmy.
Wyobraź sobie zwierzę, które przez całe swoje życie było bezdomne. Niczego dobrego w swoim życiu nie zaznało. Jego celem było przetrwać i znaleźć coś do jedzenia.
Siedzisz w poczekalni lecznicy z podopiecznym z Mruczkowa i przyglądasz się takiej sytuacji:
Do lecznicy wbiega pewien Pan z kartonem, a w kartonie okazało się, że był zabezpieczony kot po wypadku. Weszli do gabinetu poza kolejnością, co było dla wszystkich oczywiste. Usłyszałam strzępek rozmowy- „Nie, ja bym spróbowała. Poczekajmy, zobaczymy czy będzie oddawał mocz i jak funkcjonuje”. Okazało się później, że karmiciel przyniósł do gabinetu bezdomną kotkę, która ciągnęła za sobą tylne łapy. Nie pojawiała się w miejscu karmienia przez kilka dni. Wyobrażam sobie jak trudno było jej dotrzeć w miejsce bytowania z bólem i paraliżem od pasa w dół.
I w tym momencie miałoby skończyć się jej życie.
To kawałek historii naszej podopiecznej Sandry, królowej pampersów.
Dziś cieszy się życiem. Przeszła skomplikowaną operację stabilizacji kręgosłupa. CHODZI! Co prawda nosi pampersa, ponieważ nie kontroluje oddawania moczu i kału, ale jest szczęśliwym kotem.
Takich historii mamy wiele.
Historii ze szczęśliwym zakończeniem.
Sandra
NASZE DZIAŁANIA
KASTRUJEMY BEZDOMNOŚĆ
EDUKUJEMY
WSPIERAMY W LECZENIU
WSPIERAMY KARMICIELI
Zobacz jak
KASTRUJEMY BEZDOMNOŚĆ
Nasze działania nie ograniczają się tylko do zwierzaków, które przebywają w Mruczkowie.
Co roku staramy się wykastrować jak największą liczbę bezdomnych zwierząt. Ma to na celu kontrolę populacji oraz zapobieganie ich cierpieniu. Dzięki takim działaniom możemy ograniczyć ilość niechcianych miotów, które w najlepszej wersji- kończą w schronisku, w tej najgorszej- na ulicach, chore, głodne, wyziębione.
WSPIERAMY W LECZENIU
Każdy kot, który jest przez nas wyłapywany do kastracji ma kompleksowy przegląd. Wiemy, że to czasami dla nich jedyna szansa na podreperowanie ich zdrowia. Reagujemy również na zgłoszenia o chorych i potrąconych zwierzętach i w miarę możliwości finansujemy potrzebne leczenie bezdomniaków. Nie wyobrażamy sobie, jak mogłoby takie zwierzę cierpieć i żyć w permanentnym bólu. Każde zwierzę zasługuje na wsparcie i pomoc.
EDUKUJEMY
Inwestujemy w wiedzę, którą się dzielimy z opiekunami zwierząt. Bo dobrze zaopiekowany kot- to szczęśliwy kot. Każdy, kto adoptuje od nas zwierzaka, ma nasze merytoryczne wsparcie. Jednak fundamentem naszej działalności jest edukacja i uwrażliwianie społeczeństwa. O naszych inicjatywach szerzej dowiedzie się w zakładce XYZ. Organizujemy fantastyczny PIKNIK Z WĄSAMI, na którym odwiedza nas wielu fantastycznych osób. Chcemy by każdy z nas pamiętał, że „jesteśmy odpowiedzialni za to, co oswoiliśmy”.
WSPIERAMY KARMICIELI
Wiemy, jak jest im ciężko. Większość z nich dokarmia codziennie kilkadziesiąt kotów. Zazwyczaj to starsi ludzie, którzy pomoc od miasta i gminy mają jedynie późną jesienią i zimą. Chcemy, by chociaż nie żyli w strachu, czym nakarmią głodne zwierzęta. Dzięki darczyńcom możemy dzielić się dobrem. Pod koniec lata rozwozimy również słomę i ciepłe budki na zimę dla kotów bezdomnych.
Pracy jest bardzo dużo, co wiąże się również z dużym obciążeniem psychicznym. Jednak one są dla nas największą motywacją. Dopóki starczy nam sił, dopóki będziemy mieli za co pomagać- BĘDZIEMY DLA NICH. One na nas czekają każdego dnia.
Dołącz do nas — razem zmieniamy kocie historie
Pomagamy, bo wiemy, że każde życie ma wartość. Twoje wsparcie to lekarstwa, zabiegi, jedzenie i ciepło.