Smutny kot patrzący zza krat

Wyrok: Śmierć z powodu PLUSA.
Czy tak musi kończyć się ich historia?

W Polsce pomoc dla kotów z białaczką (FeLV+), FIV-em oraz kotów niepełnosprawnych wciąż jest dramatycznie trudna do zdobycia. Dla wielu z nich oznacza to jedno: brak szansy. My mówimy dość. Chcemy to zmienić.

Nie boimy się takich kotów. Boimy się tylko obojętności. To nie są „beznadziejne przypadki” — to zwierzęta, które potrzebują chwili uwagi, właściwej diagnostyki, dobranego leczenia… i przede wszystkim miłości, cierpliwości oraz spokoju.

One naprawdę potrafią żyć długo i szczęśliwie. Często są jedynie nosicielami wirusa — białaczka czy FIV nigdy się u nich nie uaktywnia. A mimo to skazuje się je na śmierć.

Koty niepełnosprawne? Bawią się, mruczą z całych sił, jedzą z apetytem i kochają tak samo jak każdy inny kot. Niedowład nie odbiera im radości życia — odbiera ją tylko brak pomocy.

Dlaczego więc miałyby zostać uśpione? Tylko dlatego, że chorują lub są inne? Przecież ludzi z niepełnosprawnością czy z AIDS nie skazuje się na śmierć.

Te koty chcą żyć. A my możemy im to życie dać — Twoją wpłatą.

"W większości miejsc w Polsce koty z białaczką są usypiane OD RAZU. Nikt nie patrzy im w oczy, nikt nie daje szansy. Plus oznacza koniec. A przecież one czują, mruczą i pragną żyć tak samo mocno, jak każde inne stworzenie."

Spójrzcie na Melisę i Lusie...

Lusia została znaleziona w stanie agonalnym... dzięki leczeniu i miłości była z nami ponad 2 lata! Do dzisiaj wspominamy jak głośno potrafła mruczeć i jak pięknie przed snem ugniatała posłanko. Melisa to poturbowana kotka. Kopnięta przez człowieka lub potrącona przez samochód. W pampersie radzi sobie doskonale... a za jedzeniem potrafi wspiąć się na łóżko czy drapak.

Aby pomagać takim kotom – potrzebujemy przestrzeni. Jesteśmy gotowi na ciężką pracę! Jesteśmy gotowi na wyzwania. Mamy wszystko… oprócz miejsca.


Znaleźliśmy Raj na Ziemi, ale...

Po dwóch latach poszukiwań znalazłyśmy to miejsce. Dom na odludziu, otoczony 3 hektarami ciszy, śpiewu ptaków i spokoju. To tam Koty z Plusem oraz koty niepełnosprawne, "pampersowe", mogłyby znaleźć swój bezpieczny koniec świata. Miejsce, gdzie nikt ich nie skrzywdzi.

Dom i teren – miejsce, które może stać się bezpieczną przystanią dla Kotów z Plusem

Mamy wizję, mamy serca pełne miłości i ręce gotowe do ciężkiej pracy. Mamy pod opieką istoty takie jak Mela i Sisi – niewidomą kotkę i jej białaczkową przyjaciółkę, które kochały się nad życie. Sisi odeszła miesiąc po Meli... z tęsknoty. Czy one nie zasługiwały na to, by ich ostatnie chwile były pełne spokoju w prawdziwym domu?

Niewidoma Mela i Sisi razem

Boimy się. Panicznie się boimy, że ktoś nas wyprzedzi. Że to marzenie pryśnie jak bańka mydlana, bo brakuje nam pieniędzy. Kwota jest ogromna – 650 000 zł. Dla nas nieosiągalna. Ale dla Was, Armio Zwierzolubów, nie ma rzeczy niemożliwych.

Nie mamy wsparcia od państwa. Zwierzęta dla systemu to tylko liczby. Dla nas to całe życie. Płaczemy, pisząc te słowa, bo wiemy, ile istnień możemy uratować, jeśli tylko nam pomożecie. Jeśli odwrócicie wzrok, one nie będą miały gdzie się podziać.

Pomóż nam zbudować Dom Ostatniej Szansy

Każda złotówka to minuta życia dla kota, którego nikt inny nie chciał. Nie pozwól, by "Plus" oznaczał śmierć.

Ratuję Koty z Plusem →