Czyli o socjalizacji z izolacją słów kilka.

Wprowadzenie nowego kota do domu to PROCES! Na jego przebieg wpływa wiele czynników: Czy zwierzę przynajmniej pierwsze 3 miesiące życia rozwijało się przy mamie? Czy na co dzień miało towarzystwo innych zwierząt? Jak zachowywało się w stosunku do zwierzaków?

Jeśli do tej pory kot przebywał w towarzystwie innych kotów, potrafił dzielić się swoimi zasobami, nie emocjonuje się za bardzo przy zabawie, dobrze dogaduje się z innymi kotami- to z pewnością będziesz miał ułatwione zadanie.

Mimo wszystko NIE REZYGNUJ Z ŻADNEGO OPISANEGO PONIŻEJ KROKU!

Zanim zaczniemy MUSISZ PAMIĘTAĆ- w trakcie procesu socjalizacji ZADBAJ O KOMFORT PSYCHICZNY, EMOCJONLNY każdej ze stron! Kot w dobrym humorze, zrelaksowany lepiej pracuje, szybciej się uczy.

Jakie sygnały powinny dać Ci do zrozumienia, że bezwzględnie musisz zrobić przerwę w zapoznawaniu zwierząt?

Jeśli przegapisz te sygnały, a koty nadal będą przebywały w jednym pomieszczeniu i nie odizolujesz nowego kota od rezydenta, to wystąpią

OBSERWUJ INTENSYWNIE- jeśli zauważysz komunikaty  uspakajające, odizoluj i daj zwierzakom tyle czasu ile potrzebują. One muszą się ponownie uspokoić, zrelaksować i wyciszyć.

PROSTA ZASADA- SPIESZ SIĘ POWOLI 🙂

Bezwzględna izolacja

Dla nowego kota przygotowujemy pokój, który jest zamknięty przed rezydentem. Szykujemy dla niego wszystko, czego potrzebuje: kuwetę, miseczki, posłanie, zabawki, drapak (jeśli nie masz miejsca, świetnie sprawdzi się kartonowy drapak poziomy). Jest to czas dla nowego podopiecznego na zapoznaniu się z dźwiękami, zapachami, rytmem dnia rodziny. To również czas na odzyskiwanie poczucia bezpieczeństwa. Ile to może trwać? To zależy od kota i jego charakteru.
Jak się zachowa rezydent? Bo przecież pokój szczelny nie jest. Jakieś zapachy „intruza” się z niego wydobywają. Tu też nie ma jednej, gotowej odpowiedzi. Koci rezydent może w ogóle nie zareagować, może się na Was śmiertelnie obrazić, może być pobudzony, w skrajnych przypadkach agresywny.

Każdej ze stron trzeba dać czas. Nie narzucać się, ale dbać o komfort psychiczny: zabawa, nowe, ciekawe zabawki, lickimaty do zlizywania przysmaków, zapewniamy wszystko to, co lubią nasze koty.


PAMIĘTAJ: staraj się, by koty się NIE ZOBACZYŁY!

Kiedy możemy przystąpić do tego etapu? Wtedy, gdy żaden z kotów nie wykazuje oznak stresu, lęku, każdy z nich jest zrelaksowany i czuje się swobodnie.
Wymieniamy w pomieszczeniach zapachy: posłużą nam do tego, kocyki/ posłania/ zabawki, z których do tej pory korzystał ten drugi.
Można również samodzielnie zrobić tzw. kompresy familiaryzacyjne- wystarczy gazikiem/ delikatną tkaniną potrzeć kota w okolicy czoła, warg, pyszczka ( w tych miejscach znajdują się gruczoły feromonowe) i dać do powąchania drugiemu kotu.

Pamiętaj o tym, by zarówno rezydent jak i nowy podopieczny w tym samym czasie poznawał zapachy.

Na tym etapie trzeba znaleźć sposób, by koty nadal się nie widziały, ale mogły eksplorować w przestrzeni drugiego zwierzaka
np. Kota rezydenta zamyka się na chwilę w łazience/ pomieszczeniu gospodarczym i wypuszcza się nowego zwierzaka na teren rezydenta. Na chwilę zamykamy salon, by wpuścić rezydenta do pokoju nowego podopiecznego i zamykamy go tam.
W taki sposób każdy z kotów może w sposób aktywny zostawić swój zapach, poznać zapach drugiego kota i w swoim tempie oswajać się z zapachem.

Z tego etapu korzystamy do czasu, gdy zobaczymy, że koty po zmianie pomieszczeń czują się swobodnie, są pewne siebie.
Pamiętaj, że to mają być niezbyt długie sesje, po czym każdy z kotów wraca do swojej dotychczasowej przestrzeni.

Jest to dość stresujący moment, ponieważ od niego wiele zależy. Koty powinny zobaczyć się w całości, jednak nie mogą się dotykać. Zatem jak najlepiej to rozwiązać?

Dość ryzykownym rozwiązaniem jest pokazywanie się kotom przez szparę w drzwiach. Koty nie widzą się w całości, nie mają dłuższej chwili na odczytanie sygnałów, lub mogą błędnie je odczytać.

Ten etap musi odbywać się pod ścisłą kontrolą opiekuna. Bądź i obserwuj. Początkowe sesje mają być bardzo krótkie, dosłownie po kilka minut. Czas zwiększać można powoli, gdy widzimy, że koty czują się swobodnie i dobrze w swoim towarzystwie.

Może zdarzyć się, że któryś z kociaków syknie, prychnie i to jest normalne. Koty w ten sposób ustalają również swoje granice. Jeśli po takiej sytuacji wszystko wraca do normy i koty nadal są wyluzowane, nie masz się czego obawiać. Ważne, byś nie pozwolił na pogłębianie i eskalację takich sytuacji.

PAMIĘTAJ!

Do tej pory koty były na wspólnej przestrzeni krótko, i tylko przy naszej obecności. Teraz zostawiamy koty same, najpierw na kilka minut i jeśli nic się nie dzieje, bardzo powoli wydłużamy ten czas.

Jak rozpoznać czy podczas naszej nieobecności wszystko było w porządku? Koty powinny być wyluzowane, zrelaksowane. Jeśli jednak widzisz napięcie u któregoś ze zwierząt, siedzi w kącie, w mieszkaniu widzisz kłębki sierści- wróć do etapu z punktu 4, daj kotom czas i kiedy się wyciszą, zacznij znów od punktu 5.

Koty funkcjonują razem całe dnie, jednak zamykamy je jeszcze na noc. Dlaczego? Dlatego, że koty są bardziej aktywne w nocy. Jeden może chcieć zaczepiać drugiego do zabawy, gdy ten nie będzie na to gotowy, może potrzebować więcej czasu.

Unikniecie tym samym nocnego wstawania i rozdzielania zwierząt. Występuje również ryzyko, że w takiej sytuacji się nie obudzicie, co spowoduje bardzo niekomfortową sytuację dla kotów. 

Jak poznać, że socjalizacja z izolacją przebiegła prawidłowo?

Nie oczekuj, że Twoje koty będą razem spały, myły się, bawiły. Mogą kompletnie nie czuć takiej potrzeby. Ważne jest by żyły w harmonii, dzieliły się zasobami i czuły się bezpieczne w swoim towarzystwie. Jak poznać, ze tak właśnie jest? Obserwuj. Jeśli jesteś świadkiem sytuacji, w której jeden z kotów głęboko śpi, a drugi się bawi- to znak, że właśnie tak jest.

Nie przyspieszaj, daj czas zwierzakom!